Każdy wykładowca jest człowiekiem. Wyświechtane, ale prawdziwe. Ma swoje słabostki, hobby. Jedne rzeczy lubi, inne zachowania go drażnią. Drogi studencie, masz cały semestr na to, żeby zaobserwować, jakim człowiekiem jest profesor, u którego będziesz zdawał egzamin podczas sesji. A teraz trzeba te wiadomości umiejętnie wykorzystać. 
Oczywiście nie ma uniwersalnego klucza. Nie ma jednej rady na wszystkich wykładowców, bo każdy jest inny. Można jednak zastosować pewne techniki.
Na początek musisz zaobserwować, jaki jest i co bardziej lubi twój nauczyciel: słuchać czy mówić. Czy ma umysł analityczny i wiedzę podaje w punktach, czy jest humanistą i bawią go różne dygresyjki.
- Jeśli jest analitykiem - lanie wody nie przejdzie. Przy pierwszej próbie rozwlekania tematu - egzamin zostanie zakończony i to z wynikiem dla ciebie niekorzystnym. Ten wykładowca szybko zareaguje, gdy w odpowiedzi pojawi się coś nieistotnego.
- Jeśli lubi długie wywody i drążenie tematu - super, musisz przygotować jakieś dwie ciekawostki, które będą pasować do możliwie jak największej ilości zagadnień wchodzących w zakres egzaminowanego materiału. 
Pamiętać też należy, że wykładowca też ma uczucia - trudno jest mu źle ocenić studenta, do którego czuje nić sympatii. Trzeba więc umieć zbudować sympatyczną relację. Ciężko jest też wystawić ocenę negatywną uczniowi, który pasjonuje się wykładanym przez egzaminatora tematem. Nawet jeśli nie będziesz umiał śpiewająco odpowiedzieć na zadawane ci pytania, profesor wytłumaczy sobie twój brak wiedzy stresem egzaminacyjnym. Sympatia budzi sympatię- jeśli sam będziesz starał się polubić danego wykładowcę, on ci odpowie tym samy. Przeciętny człowiek lubi być lubiany. Bycie postrachem bawi tylko nielicznych.
Bardzo ważnym elementem jest przekonanie egzaminatora, że na badanie tematu poświęciłeś mnóstwo czasu - egzamin masz zdany. Trzeba więc umieć zbudować pewność, że nie tylko egzamin skłonił cię do zajęcia się danym zagadnieniem: „Od pół roku szczególnie interesuje mnie ten temat". Jeśli jesteś bardzo przebojowy, możesz spróbować powołać się na fikcyjne nazwisko autora fikcyjnego artykułu na dany temat ( jest to szczyt bezczelności, nie zaprzeczę, ale po pierwsze - nikt nie jest w stanie zapoznać się z całym materiałem dotyczącym zwłaszcza szerokich zagadnień, po drugie - dostęp do różnych artykułów w dobie Internetu jest z jednej strony łatwiejszy, z drugiej - ze względu na natłok twórczości- bardziej skomplikowany, wiec zawsze istnieje nadzieja, że ktoś czegoż nie doczytał, nie znalazł, po trzecie - głupio jest się przyznać nauczycielowi, że nie wie czegoś, co wie jego uczeń).
Zawsze staraj się wciągnąć egzaminatora do twojej wypowiedzi. Jeśli jest gawędziarzem, fakt, że ma tylko słuchać musi być dla niego frustrujący. Jeśli będziesz wspólnie z egzaminatorem zastanawiać się nad danym tematem, jest szansa, że również jego uwaga zostanie przeniesiona z egzaminowanego studenta na omawiany problem. Jeśli będziesz aktywnie uczestniczył w rozmowie, może się zdarzyć, że to profesor zda za ciebie egzamin.
Postaw na „szczerość". Nie znaczy to wcale, że masz wejść i od progu radośnie zakrzyknąć: „Nic nie umiem i co mi pan zrobisz?". Nie tędy droga. Jeśli chcesz manipulować sytuacją, to szczerość też musi być odpowiednio zagrana. Ale jeśli pod koniec swoich nieudolny prób odpowiedzenia na pytanie oznajmisz: „Jestem bardzo zdenerwowany i obawiam się, że niesłusznie może to być odebrane jako dowód mojego nieprzygotowania", to może uda ci się zwrócić uwagę profesora na twoje emocje i może odniesiesz sukces.
Pustkę w głowie można zamaskować.  Daj sobie trochę czasu na pozbieranie myśli, prosząc o doprecyzowanie pytania. Mów, o tym co pamiętasz kilka razy, ale innymi słowami.Nie wolno rozczulać się nad sobą, za to jak najbardziej można okazywać emocjonalny stosunek do samego tematu. Okazana przez studenta pasja wywołuje pozytywne emocje.
Za wszelką cenę unikaj irytujących gestów rozpraszających, takich jak stukanie długopisem.  Powstrzymaj się od dowcipkowania. Wykaż szacunek egzaminatorowi odpowiednim strojem - zwłaszcza wyczuleni są na to profesorowie tzw. starej daty.  Metoda „na litość" to prawie z automatu metoda na poprawkę.  Jeśli chcesz stosować powyższe metody, pamiętaj o subtelności i wyczuciu sytuacji .

Na koniec najwazniejsze pamiętaj o tym, iż najlepszą metodą na to, jak zdać egzamin jest solidne przygotowanie się. Jest to najlepszy sposób na każdego profesora. Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia na każdym egzaminie :)